Obawiałam się, że będzie typowy sportowy film, w dodatku o amerykańskim baseballu o którym nie mam zielonego pojęcia. Jednak na szczęście taki nie był. Powiedziałabym bardziej, że jest to portret psychologiczny Billy'ego, który zmuszony jest do stworzenia drużyny przy bardzo niskim budżecie. Podejmuje on radykalne decyzje z którymi nikt się nie zgadza.
Brad Pitt zagrał świetnie. Tak naturalnie.
Nawet fajnie się oglądało, ale nie będę się nim nie wiadomo jak zachwycać.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz